Marlena Ptak ... historia mojej choroby ...

Pamiętaj o możliwości przekazania 1% podatku na rzecz Oranizacji Pożytku Publicznego.


Nazywam się Marlena Ptak , urodziłam się w 1980 roku. Moje problemy ze zdrowiem zaczęły się w 2001r. i od tamtej pory stale się powiększają. Jestem całkowicie uzależniona od moich najbliższych, nie mogę samodzielnie wykonywać żadnych czynności. Mam niedowład kończyn. Wymagam całodobowej opieki. Ostatnie tygodnie spędziłam w łóżku, osłabiona. Chciałabym znowu usiąść na wózku i móc korzystać z komputera, to mój jedyny kontakt ze światem.

W grudniu 2002r. urodziłam syna Kacperka. Niedługo potem zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Leczenie nie przyniosło poprawy, po Mitoxantronie było nawet pogorszenie. Lekarze nie potrafili mi pomóc, a może nie chcieli?! Nie mogłam uzyskać od nich skierowania na badania, np. na rezonans magnetyczny, konieczny do postawienia diagnozy. Mojej mamie powiedzieli by nie szukała u mnie innych niż SM chorób. Nie zakwalifikowano mnie do leczenia interferonem, który mógłby spowolnić rozwój choroby, a mój stan określono okrutnymi słowami: "Tak ma być".

Znalazłam się na wózku. Stopniowo znajomi zaczęli się ode mnie odwracać, a rodzina odizolowywać. Czułam się coraz bardziej samotna. Nagle mój cały świat się zawalił, a ja nie wiedziałam dlaczego?! Choroba postępowała, nie mogłam zajmować się moim dzieckiem. Zawładnęła mną do tego stopnia, że byłam zmuszona przekazać prawa rodzicielskie nad Kacperkiem mojej mamie.

Zmagając się z ciągłym bólem, na początku 2009r. podjęłam jeszcze trudniejszą decyzję, poprosiłam o eutanazję. Wokół mojej osoby zrobił się szum medialny. Po emisji programu w TV skontaktowała się ze mną pewna kobieta, która zasugerowała, że choroba, na którą cierpię to może nie być SM, albo nie tylko SM. Zrobiłam testy. Wynik nie pozostawiał wątpliwości- borelioza .

Podjęłam walkę o swoje życie i zdrowie. Rozpoczęłam leczenie. Jednak terapia według amerykańskich zaleceń ILADS (International Lyme and Associated Diseases Society), która polega na skojarzonej, długotrwałej antybiotykoterapii jest niezwykle kosztowna. W Polsce są inne wytyczne leczenia boreliozy (jeden antybiotyk podawany przez 28 dni). Chcąc podjąć właściwe leczenie, muszę leczyć się prywatnie, gdyż leki nie są refundowane przez NFZ. To jedyny ratunek dla mnie.

Dziś nie jestem w stanie pokryć kosztów leczenia i rehabilitacji z mojej renty,
dlatego proszę o pomoc.

Marlena Ptak

Design by flankerds.com
statystyka